W zeszłym tygodniu Firefox dał się wyprzedzić przeglądarce Chrome, stworzonej przez Google'a. Teraz nie wiadomo, czy Google przedłuży z fundacją Mozilla umowę, która zapewnia twórcom Firefoksa ok. 85 proc. przychodów.
- Nie jesteśmy naiwni, umiemy liczyć i wiemy, że ta współpraca kiedyś może się skończyć. Dlatego od początku całkiem spore sumy odkładamy na specjalny fundusz rezerwowy - mówił "Gazecie Wyborczej" cztery lata temu Tristan Nitot, szef fundacji non profit Mozilla Europe. Wówczas Firefox zarobił ok. 66 mln dol., z czego aż 85 proc. kwoty pochodziło od Google'a - internetowy gigant płacił za to, że w przeglądarce było okienko do wyszukiwania.
Te proporcje nie zmieniły się od lat - w 2009 r. pieniądze od Google'a stanowiły 86 proc. wpływów, rok później - 84 proc. W 2010 r. przychody Mozilli wyniosły 123,2 mln dol., z czego 98 proc. z umów z dostawcami wyszukiwarek.
Jak pisze jednak Ed Bott z serwisu ZDNet, umowa na kolejny rok miała być przedłużona w listopadzie 2011 r. Ale gdy zapytał o to dział prasowy Mozilli, odpowiedź dostał wymijającą.
Fundacja przypomina jedynie, że ma umowy z liczącymi się wyszukiwarkami, w tym z Google'em, Bingiem, Yahoo!, Yandeksem, Amazonem, eBayem i innymi.
Pytania o zależność Mozilli od Google'a powracają jak bumerang od debiutu przeglądarki Chrome. A ta po trzech latach właśnie wyprzedziła Firefoksa - według danych firm StatCounter Chrome miał w listopadzie 25,7 proc. udziałów w rynku przeglądarek, o 0,5 pkt proc. więcej niż Firefox.
Według innej firmy - Net Applications - Chrome wyprzedzi Firefoksa wiosną 2012 r., na razie ma ok. 4 pkt proc. straty.
Według sprawozdania finansowego Mozilla ma ok. 105 mln dol. oszczędności na lokatach i w obligacjach.
źródło: wyborcza.biz
Kontakt w sieci
Jakub Lewandowski
Facebook
6087403
724-210-629
E-mail
steve-kuba
Subskrybuj kanal

